czwartek, 2 kwietnia 2015

#18 - Pogrzeb

Pewnie wiele osób pomyślało ,że tamten rozdział to Prima Aprilis.
Nie, to normalny rozdział :)
Zapraszamy !
D&S
Z perspektywy Peety:
 Minął tydzień. Od kilku dni nie ruszam się z pokoju, nic nie jem, z nikim nie rozmawiam. Haymitch czasami przychodzi z myślą, że coś się zmieniło. Co noc odkąd jej nie ma śnią mi się koszmary. A co gorsza związane są z nią. Jakby nie wystarczał ból, który opanował mnie całego po jej utracie. Czuje jakby ktoś mą manipulował, i robił to specjalnie. ,,- Nie, Peeta nie możesz jeść. Nie możesz pić. Jeśli się odezwiesz to ból będzie większy. Nie rób tego."  Czuje narastający ból głowy. Podnoszę się z łóżka i idę do łazienki wziąć szybki i ciepły prysznic, który może choć trochę zdejmie ciężar z mojego ciała. Spoglądam w lustro. Moja twarz jest opuchnięta przez płacz. Na policzkach mam czerwone ślady po łzach. Nie do końca rozumiem jeszcze prysznicy z Kapitolu, więc klikam przypadkowe przyciski. Dopiero po 2 minutach mogę ochłonąć w ciepłej wodzie.

Czemu ona się poddała? Mogła przeżyć. Ciągle koło niej siedziałem. Czekałem aż się obudzi. Miała szansę. Czemu odpięli od niej przyrządzenia podtrzymujące bicie serca? Podobno było już lepiej. Mieliśmy zaopatrzyć się w cierpliwość, miała szansę. To oni ją  zabrali. Może to wcale nie jest wina Katniss? Ona się starała. Przypominam sobie minę Annie i Johanny gdy lekarz powiedział nam, że nie ma nadziei. Kłamał. Mój ojciec zawsze powtarzał mi: ,,Pamiętaj, nadzieja zawsze umiera ostatnia."  W  tym przypadku umarła jako pierwsza. Zgaszona przez ludzi bez serca.

Wiatr tego dnia wieje o wiele silniej niż wczorajszego. Wszyscy czekamy by móc zobaczyć ją jeszcze raz. Annie poprosiła Haymitcha by z nią został, iż nie da rady wejść tam ostatni raz i spojrzeć na bezwładne ciało Katniss. Stwierdziła, że woli zapamiętać ją uśmiechniętą. Może i ma rację.
Johanna wchodzi przede mną. Nigdy wcześniej nie licząc naszych tortur w Kapitolu nie widziałem jej w takim stanie. Podchodzimy do miejsca, koło którego stoi pani Everdeen.
Ona, wygląda zupełnie jakby spała. Jej włosy znowu splecione są w piękny warkocz. Ma na sobie jedna z sukienek od Cinny. Na jej głowie widnieje korona. Ta którą dostaliśmy po wygraniu Igrzysk. Każdy zwycięzca, po śmierci musi wziąć ją ze sobą. To głupie i jedyne mniejsze prawo które zachowało się po śmierci Snowa. Do moich oczu znowu napływają łzy. Muszę stąd jak najszybciej wyjść inaczej będzie jeszcze gorzej. Kieruję się do miejsca, gdzie jej ciało zostanie pochowane. To miejsce znajduje się ma małej górce, obok grobu Prim. Teraz będą razem.
Siadam pod drzewem, i czekam aż wszyscy tu przyjdą. Muszę trochę ochłonąć. Najchętniej zamknął bym się teraz w sobie już do końca życia. Nie został mi nikt. Już wiem co Johanna przeżywała przez tak wiele lat.
Na górkę trochę chwiejnym krokiem dociera mój mentor. Siada koło mnie, podnosi głowę do góry i rozgląda się jakby chciał pomiędzy gałęziami i liśćmi znaleźć  skrawek nieba. Po chwili zaczyna nucić mi dobrze znaną melodię. Cztery dźwięki, które kosogłosy bardzo łatwo zapamiętają. Tę którą pierwszy raz pokazała mi Katniss na arenie podczas 74. Głodowych Igrzysk. Patrzę na miejsce przygotowane dla Katniss i grób obok, dostrzegam coś bardzo dziwnego. Ktoś wchodzi z drugiej strony górki. Ma na sobie kapelusz.
- To on. - szepczę do Haymitcha. Gwałtownie się podnoszę i zaczynam iść w stronę mężczyzny. 
Co chwila zaczynam przyśpieszać. To przez niego nie ma Katniss. To jego śledziła.
Mężczyzna od razu po zauważeniu mnie zmienił kierunek drogi. Widzę, że biegnie. Ucieka przede mną. Ucieka przed odpowiedzialnością. Moja głowa znowu zaczyna boleć. Czuję pulsujące w niej tętno. Słyszę ,,- Zostaw go. Nie rób tego. Nie warto. I tak nie zmienisz przeszłości. Żyj tym co masz teraz, nie postępuj tak jak ...ja"  Zamieram. Kim jest głos mówiący w mojej głowie? Wiatr ustaje, zaczyna się robić coraz goręcej. Stoję w bezruchu. Coś tu jest nie tak. Odwracam się za siebie. Nigdzie nie ma Haymitcha. Znikło również drzewo. Czuję, jakbym wrastał w ziemię. Serce zaczyna mi bić coraz mocniej.
Zamykam oczy lecz gdy je otwieram nie znajduję się już koło góry, a raczej w ciemnym pomieszczeniu. Mokry od potu.

17 komentarzy:

  1. Wiesz co!?... Może to tylko sen... Lepiej teraz pójde się pociąć ;-;
    ~zuzad5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani mi się waż ! ;_; Bo będzie foch i nie będzie rozdziałów ;_; <3

      Usuń
  2. Jak to Możliwe, to nieprawda to tylko sen. Idę się obudzić

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział !
    Zapraszam do mnie :] !
    http://zyciemawieletajemnic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja piernicze to tylko był sen...? No nie strasz mnie tak...
    ~ Lotopałanka ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę spojlerować :D Wszystko w swoim czasie ;)

      Usuń
  5. Co to ma być!? Jak ona mogła ? Coś tu nie gra. Super rozdział :)
    ~Megida

    OdpowiedzUsuń
  6. Niminowałam cie do LBA
    http://katnisspeetazawsze.blogspot.se/2015/03/libster-blog-award-3.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeny, jak super, że dodałaś komentarz do mojego posta na fb :) Z wielką przyjemnością dodaje Twój blog do obserwowanych (właśnie tego szukałam) :) Choć nie ukrywam, trochę dałaś popalić tym rozdziałem :) Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :)
    Pozdrawiam i zapraszam :)
    http://historia-piorem-pisana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezuuu ... Pierwszy raz weszlam na Twojego bloga i na pewno bede to robila czesciej ! Przeczytalam i przy tym rozdziale sie poplakalam ! A nigdy tego nie robie jak czytam ( nie liczac trylogii IS) swietne, swietne i jeszcze raz swietne ! <3 nic dodac nic ujac ! :D Zapraszam na mojego ;) http://dziwnyswiatzwyklejdziewczyny22.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czy mam płakać czy raczej się śmiać, bo zapewne w następnym rozdziale będzie coś oczywistego czego my się nie domyśliliśmy xd
    ~Madziunia

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy komentarz i każdą uwagę. Kochamy Was! ♥